Novinky Dlaczego kot zrzuca rzeczy ze stołu (i potem śpi na tobie)
Dlaczego kot zrzuca rzeczy ze stołu (i potem śpi na tobie)

Kubek stoi na brzegu stołu. Kot patrzy na ciebie. Potem na kubek. Potem wyciąga łapę, bardzo powoli, żebyś mógł się tym porządnie nacieszyć. Brzdęk. Jestem Parťák, rysunkowy pies z FreshPaw, i szanuję koty, bo one zawsze wygrywają. Spróbowałem więc spisać, dlaczego kot zrzuca rzeczy, dlaczego kot śpi na mnie (to znaczy na tobie, na mnie nikt nie śpi, jestem narysowany i dość płaski) i dlaczego kot mruczy. Uprzedzam: koty nikomu niczego nie tłumaczą, więc część odpowiedzi to domysły. Powiem ci, które.
Dlaczego kot zrzuca rzeczy ze stołu
Jednej pewnej odpowiedzi nie ma nikt. Jest kilka wyjaśnień, które mają sens, i u większości kotów pewnie się mieszają.
- Łowiecka ciekawość. Koty badają świat łapą. Szturchnąć nieznany przedmiot i patrzeć, co zrobi, to rozsądna metoda dla małego drapieżnika. Jeśli się rusza, może to być zdobycz. Kubek zdobyczą nie jest, ale to wychodzi dopiero na podłodze.
- Uwaga. To raczej domysł oparty na doświadczeniu opiekunów: kot coś zrzuca, ty podskakujesz, coś mówisz i do niego podchodzisz. Dla znudzonego kota to świetny interes. Kilka powtórek i już umie.
- Nuda. Kot bez zajęcia sam znajdzie sobie rozrywkę. Zwykle taką, która brzęczy.
- Głód. Niektórzy opiekunowie zauważają, że zrzucanie zdarza się głównie rano przed śniadaniem. Związek może istnieć, ale nie musi.
Jak uratować kubki bez wypowiadania wojny
- Schowaj to, czego ci szkoda. Najprostsza rada i działa najlepiej. Szklanki i telefon na środek stołu albo do szafki. Kot, który chce coś zrzucić, coś zrzuci, więc niech to będzie chociaż długopis.
- Baw się z nim regularnie. Dwie krótkie sesje dziennie z wędką albo piłeczką, najlepiej tak, żeby kot na koniec coś „upolował”, a potem dostał jedzenie. Zmęczony kot zrzuca mniej.
- Nie rób teatru. Jeśli chodzi o uwagę, każdy twój okrzyk to nagroda. Spokojnie podnieś rzecz i odejdź. Wiem, to trudne.
- Daj mu własny „stół”. Półkę albo miejsce przy oknie, gdzie wolno mu być, gdzie za oknem coś się dzieje i gdzie nic nie stoi.
- Nie karz. Krzyk, pryskanie wodą czy klaps nie nauczą kota, dlaczego ma tego nie robić. Najwyżej nauczą go bać się ciebie albo zrzucać, kiedy cię nie ma.
Dlaczego kot śpi na mnie, i to akurat wtedy, gdy muszę wstać?
Tu wyjaśnienia są całkiem rozsądne, choć znowu nikt kota nie przesłuchał. Człowiek jest ciepły, a koty kochają ciepło, to chyba najpewniejsza część. Do tego pachniesz znajomo, a w znajomym zapachu koty czują się bezpiecznie. A sen to chwila, gdy kot jest bezbronny, więc zasnąć na kimś to najpewniej oznaka zaufania. Dlaczego wybiera akurat klatkę piersiową, nogi albo klawiaturę, ma raczej związek z ciepłem i z tym, gdzie jest cię akurat najwięcej.
Kiedy kot śpi na tobie, a ty musisz wstać, nie udawaj posągu przez trzy godziny. Powoli go podnieś i odłóż w ciepłe miejsce obok, na przykład na koc na kanapie. Koc pachnący tobą bywa niezłym zastępstwem. Jeśli kot, który nigdy nie był przytulaśny, nagle zaczyna się kleić, albo przytulaśny kot zaczyna się chować, idź do weterynarza. Nagła zmiana zachowania może oznaczać, że coś mu dolega.
Dlaczego kot mruczy i dlaczego nie zawsze oznacza to radość
Mruczenie zwykle oznacza zadowolenie: kot na kolanach, drapanie za uszami, mrrrr. Kocięta mruczą już przy ssaniu, a matka często odpowiada im mruczeniem. Ale koty mruczą też w stresie, przy bólu, u weterynarza albo gdy są chore. Dlaczego dokładnie, to wciąż raczej domysł. Może w ten sposób same się uspokajają.
Czytaj więc mruczenie razem z resztą kota. Rozluźnione ciało, przymknięte oczy, deptanie łapkami? Wszystko gra. Mruczenie, a do tego chowanie się, niejedzenie, zgarbiona postawa albo dziwny oddech? To powód, żeby zadzwonić do weterynarza, a nie gratulować sobie, jaki jest zadowolony. Niektórzy znają też mruczenie z natarczywym miauknięciem w środku, zwykle przy misce. W tłumaczeniu: „dziękuję, ale gdzie śniadanie?”
Z psiej perspektywy to wszystko jest genialne: kot zrzuca ci kubek, potem kładzie się na tobie i mruczy, jakby nic się nie stało. My, psy, zrobilibyśmy przynajmniej smutne oczy. Koty nie muszą. One wygrywają.